Deszcz nie zdołał osłabić misterium w Solankach, a scena nabrała siły

2 min czytania
Deszcz nie zdołał osłabić misterium w Solankach, a scena nabrała siły

FOT. UM Inowrocław

W Solankach lało bez wytchnienia, a mimo to przed misterium zebrało się zaskakująco wielu ludzi. Mokra scena, ciężkie chmury i chłód nie przygasiły nastroju – przeciwnie, dodały przedstawieniu surowości, której nie da się wyreżyserować w spokojną pogodę. Wśród widzów pojawili się przedstawiciele miasta, powiatu i Kościoła, a wydarzenie zyskało wyraźnie inowrocławski ciężar.

  • W strugach deszczu scena nabrała wyjątkowej ostrości
  • Widzowie zostali mimo pogody i dali mocny sygnał
  • Za kulisami czuwało zaplecze, bez którego nie ma wielkiego widowiska

W strugach deszczu scena nabrała wyjątkowej ostrości

Misterium Męki Pańskiej zostało rozegrane w warunkach, które dla wielu ekip byłyby powodem do przerwania planu. Tutaj deszcz stał się jednak częścią opowieści, a nie przeszkodą. Aktorzy i realizatorzy pracowali w naprawdę trudnej aurze, ale nie stracili tempa ani skupienia, dzięki czemu całość wybrzmiała mocniej niż w pogodny wieczór.

Właśnie ta determinacja sprawiła, że widowisko zapadło w pamięć. Mokre kostiumy, śliska nawierzchnia i nieustanny opad nie osłabiły przekazu – wręcz przeciwnie, podbiły dramatyzm kolejnych scen i nadały im niemal surowy, prawdziwy ton. To był ten rodzaj przedstawienia, w którym warunki zewnętrzne nie tylko towarzyszą wydarzeniu, ale w pewnym sensie współtworzą jego emocję.

Widzowie zostali mimo pogody i dali mocny sygnał

Na miejscu pojawiła się liczna publiczność, która nie przestraszyła się pogody i została do końca. Wśród obecnych byli prezydent Inowrocławia Arkadiusz Fajok, zastępca prezydenta Aleksandra Sibora, członek zarządu powiatu inowrocławskiego Andrzej Skrobacki oraz biskup Radosław Orchowicz. Ich obecność podkreśliła, że to nie było tylko widowisko artystyczne, ale także ważny moment wspólnego przeżywania.

Taki skład widowni nadał wydarzeniu szczególny wymiar. Z jednej strony było to spotkanie mieszkańców, z drugiej – wyraźny znak, że misterium pozostaje jednym z tych wydarzeń, które potrafią połączyć różne środowiska wokół jednej, mocnej opowieści. W Solankach nie zabrakło ani widzów, ani uwagi skierowanej na to, co działo się na scenie.

Za kulisami czuwało zaplecze, bez którego nie ma wielkiego widowiska

Organizatorzy nie zostali z pogodą sami. Nadgoplańskie WOPR w Kruszwicy zabezpieczało wydarzenie, a to w takich warunkach miało znaczenie nie mniejsze niż sama oprawa artystyczna. Przy nieustannym deszczu bezpieczeństwo uczestników i wykonawców staje się równie ważne jak scena, światło czy kostium.

Doceniono też wsparcie Artura Chęsego, prezesa, który udostępnił Zakład Przyrodoleczniczy na potrzeby aktorów. To właśnie takie miejsca i takie gesty pozwalają dużemu wydarzeniu działać sprawnie od kulis, nawet gdy aura próbuje wszystko utrudnić. Dzięki temu misterium mogło wybrzmieć bez chaosu, a jego uczestnicy mieli warunki, by skupić się na występie, nie na walce z deszczem.

na podstawie: Urząd Miasta Inowrocławia.

Autor: krystian